Loading...
You are here:  Home  >  Newsy z Holandii  >  Current Article

Seria dyplomatycznych incydentów na linii Moskwa – Haga

Przez   /   12 grudnia 2013  /   Brak komentarzy

Pomiędzy Rosją a Holandią robi się coraz goręcej. Stosunki, do tej pory uznawane za poprawne, stają się z dnia na dzień coraz bardziej napięte, a wszystko to przez serię przypadkowych incydentów i sytuacji, które stopniowo kruszą delikatne spoiwo poprawnych kontaktów między tymi krajami.

Seria dyplomatycznych incydentów na linii Moskwa – Haga

Fot. stock.xchng / johan van den berg

Pierwszym zajściem, do jakiego doszło, było zatrzymanie protestujących na statku „Artcic Sunrise“ aktywistów Greenpeace. Grupa ta we wrześniu zorganizowała akcję protestacyjną na Morzu Barentsa przeciwko wydobywaniu ropy naftowej z morza Arktyki. Zostali oni zatrzymani w areszcie i postawiono im zarzuty piractwa morskiego. A sytuacja ta ma związek z Holandią, ponieważ statek Greenpeace pływał pod banderą właśnie Holandii!

Pomimo licznych interwencji holenderskiej dyplomacji, próbującej wydostać z więzień, do których zostali doprowadzeni przez rosyjskie służby,  wszystkich aktywistów (łącznie aż 30 osób), nic niestety nie zdołano wskórać.

Moskwa oskarżyła Greenpeace o agresywne i prowokacyjne zachowania ich działaczy. Holandia natomiast podjęła wszelakie procedury arbitrażowe (na podstawie umów międzynarodowych i konwencji ONZ), ponieważ jej zdaniem zatrzymanie zarówno statku, jak i załogi jest bezprawiem. Przed 30 osobami (w grupie tej znajduje się nawet jeden Polak) zostały postawione zarzuty piractwa, które zgodnie z rosyjskim prawem są karane więzieniem w łagrze o długości nawet do 15 lat. Holandia próbuje wszystkimi siłami dyplomatycznymi wydostać ludzi z aresztu, niemniej jednak z bardzo mizernym skutkiem. Nawet interwencja Amnesty International niewiele pomogła – aktywiści są wciąż w zamknięciu na terenie Rosji bez perspektyw na rychłą zmianę sytuacji.

Seria dyplomatycznych incydentów na linii Moskwa – Haga

Fot. stock.xchng / Raphael Pinto

I tak już napiętą sytuację pogorszyło zajście w samym centrum Den Haag w dniu 6 października. Otóż tego dnia rosyjski dyplomata Dmirtij Borodin został zatrzymany przez holenderską policję. Rosjanin był pod wpływem alkoholu i zachowywał się agresywnie w stosunku do swoich własnych dzieci, które bił. Co ciekawsze, tego samego dnia, lecz wcześniej, policja została zaalarmowana w sprawie jego żony, która pod wpływem alkoholu jeździła po centrum Den Haag i uderzała w stojące w pobliżu samochody rozbijając je. O całej sytuacji policja została zaalarmowana przez sąsiadów, po których interwencji funkcjonariusze zatrzymali niesfornego dyplomatę i doprowadzili go na komisariat. Po krótkim przesłuchaniu w placówce Borodin został zwolniony z zarzutów oraz wypuszczony. Władze holenderskie natomiast przeprosiły za cały incydent władze rosyjskie – zgodnie z międzynarodowym prawem dyplomaty nie wolno przetrzymywać przez służby porządkowe – każdy z nich posiada immunitet dyplomatyczny, który chroni go przed takimi sytuacjami.

Seria dyplomatycznych incydentów na linii Moskwa – Haga

Fot. stock.xchng / Jelle Boontje

Niestety same przeprosiny nie były wystarczająco zadowalające dla władz w Rosji, które to nawoływały do bojkotów w Holandii, a nawet jeden z polityków nacjonalistycznych – Władimir Żyrinowski – jawnie opowiedział się za wybijaniem szyb w Ambasadzie w Den Haag. Przedziwna to reakcja, nawet jak na polityka. Całe szczęście nikt go nie posłuchał, więc nie doszło do żadnej dewastacji mienia. Jedynie rosyjscy emigranci zorganizowali protest pod Ambasadą przeciwko zatrzymaniu Borodina.

To jednak nie wszystko. Kilka dni temu zastępca ambasadora Holandii, Onno Elderbosh, przebywający w Moskwie został pobity przez nieznanych sprawców. Do zajścia doszło 16 października i wszystko wskazuje na to, że był to zorganizowany napad na dyplomatę. Nie był to niestety przypadek, ponieważ zamachowcy celowo przebrali się za ekipę monterów elektrycznych i z tą wymówką zostali wpuszczeni do mieszkania dyplomaty, gdzie też doszło do dotkliwego pobicia. Onno Elderbosh został poturbowany i związany przez rosyjskich zamachowców. Wylądował w szpitalu, gdzie został opatrzony.

Tajemnicą poliszynela jest to, że zamach na holenderskiego dyplomatę to „zemsta Rosji“, niemniej jednak nie ma na to stanowczych dowodów, więc z całą pewnością nie można tego stwierdzić. A co będzie się działo dalej, nie wiadomo. Fakt jednak jest taki, że stosunki holendersko – rosyjskie już balansują na granicy wytrzymałości. Kwestia tylko kiedy ta granica nastąpi i ilu ludziom jeszcze stanie się krzywda.

AT

    Print       Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.